maja 01, 2020

13 musicali, które ostatnio widziałam | musicalowy wrap-up

musicale recenzje gdzie oglądać

O ostatnio przeczytanych książkach już rozmawialiśmy, teraz czas na update musicalowy!


Poprzednie podsumowanie teatralnych wojaży pojawiło się na kanale w listopadzie. Od tego czasu krótkie aktualizacje z kolejnych wypraw publikowałam jedynie na moim instagramie, natomiast tytułów uzbierało się już tak wiele, że czym prędzej postanowiłam w końcu o nich szerzej napisać. Skoro od listopada, czyli sprzed czasów pandemii, to znajdzie się tu kilka produkcji widzianych na żywo, jeszcze zanim zostaliśmy pozbawieni możliwości odwiedzania teatrów, a potem zajmiemy się musicalami oglądanymi internetowo, zdalnie, do czego zmusiła nas kwarantanna.

Zielone Kobiety na skraju załamania nerwowego

Kobiety na skraju załamania nerwowego
Z jednej strony bardzo nie lubię żegnać się z tytułami, z drugiej ich pożegnanie oznacza niesamowite emocje dostarczane przez zielony spektakl. Zazwyczaj podczas ostatniego przedstawienia danej produkcji, a więc dniu jej zejścia z afisza, na scenie dzieją się niezwykłe rzeczy – aktorzy pozwalają sobie na improwizację, na zaskoczenie widowni, ale i na zagotowanie samych siebie. Chociaż Kobiety już widziałam i wielokrotnie dałam się ponieść hiszpańskim rytmom, moje serduszko jest szczęśliwe, że mogło być świadkiem tych zaprezentowanych po raz pierwszy i ostatni wydarzeń, które tylko potwierdziły, jak wspaniali artyści tworzą Teatr Rampa. Nic nie mogło przerwać tej karuzeli śmiechu, wypatrywania kolejnych niuansów i aluzji; eM musiała mnie zbierać z podłogi, a ja przez tydzień nuciłam Bailamos Iglesiasa.

Rapsodia z Demonem po raz X

Rapsodia z Demonem
O tym tytule chyba nie muszę przypominać. Swojego czasu potrafiłam wybywać na to show z muzyką Queen dzień po dniu. Potem trochę się opanowałam, ale jednak wciąż utrzymywałam tradycję, by odwiedzić Rampę w styczniu, kiedy to wypad na Rapsodię stanowił mój prezent urodzinowy. Kocham ten tytuł całym serduszkiem, to dzięki niemu poznałam ten teatr i to dzięki niemu na nowo pokochałam musicale. O tym, co stoi za tą miłością i dlaczego czułam potrzebę kupienia biletu na każdy set w roku, już Wam opowiadałam.

Aida z innej perspektywy

aida roma
Powtórnie udało mi się dotrzeć na Aidę, którą tym razem mogłam obserwować z bliska. Przyznam, że po Pilotach nie byłam zbyt optymistycznie nastawiona do Romy i wielkich LEDów, jednak ten musical nieco ocieplił w moich oczach wizerunek teatru. Oprócz egipskich klimatów czuć w tym tytule ducha Disneya i muzykę Eltona Johna. W głowie wciąż brzmi mi Zbyt śmiały krok czy Wiem, kim jesteś (przy tym utworze zawsze mam dreszcze); zakochałam się w Radamesie stworzonym przez Marcina Franca i w Merebie wykreowanym przez Piotra Janusza i do pełni szczęścia brakuje mi jeszcze zobaczenia Anastazji Simińskiej w tytułowej roli.

Ponownie Broadway Exclusive, ale jednak na nowo

broadway exclusive
Broadway Exclusive to cykl koncertów organizowanych przez Broadway w Polsce, które co edycję wracają z nową energią i w nieco odświeżonej odsłonie. Zawsze czeka tam na nas zbiór mniej lub bardziej znanych utworów z musicali i filmów muzycznych, jednak za każdym razem repertuar ulega drobnej zmianie. Tym razem zakochałam się w utworze z Something Rotten!, który okazał się być idealnym rozpoczęciem całego wydarzenia pokazując widzom, że przez najbliższą godzinę będą mogli podziwiać wspaniałe głosy, taniec i dużą dawkę humoru. Oh tak, humoru w konferansjerce nigdy nie brakuje! BE podróżuje po różnych miastach, więc gdy kwarantanna już minie i będziecie mieli szansę kupić bilet w swoich okolicach – polujcie śmiało!

Pokaz prasowy Kapitan Żbik i Żółty Saturator

Kapitan żbik teatr syrena
O tym wydarzeniu już Wam pisałam. Sam musical nie przyciągał mnie do siebie jakoś wyjątkowo, głównie ze względu na fakt, że nie wychowałam się na komiksach o Kapitanie Żbiku i ta postać była mi całkowicie obca. Po pokazie prasowym i przejrzeniu zdjęć i nagrań doszłam do wniosku, że czuję się zaintrygowana – zarówno makijażem aktorów, który ma podkreślać ich komiksowe rysy i naśladować kreskę rysownika, jak i kreacją postaci, która w niektórych przypadkach była wręcz przerysowana, jakbyśmy faktycznie patrzyli na animację. Niestety spektaklu w pełnej krasie nie udało mi się jeszcze zobaczyć.

"Ostatni" Nędznicy

Les Miserables Nędznicy Łódź
Jeszcze w lutym wybrałam się na Les Miserables do Teatru Muzycznego w Łodzi, kiedy to miałam się żegnać z tym musicalem. Nędznicy schodzili z afisza w maju i chociaż nie jestem ogromną fanką tego tytułu, z przyjemnością na niego wracałam porównując obsady i sprawdzając, jak zmieni się moje postrzeganie spektaklu pod wpływem podmianek aktorskich. Jako że wirus nieco pokrzyżował plany repertuarowe, LesMis nie zdążyło pożegnać się z publiką – jest więc szansa, że wrócą w przyszłym sezonie i wtedy pożegnam się z nimi ponownie.

Wytęskniony, wyczekiwany Jesus Christ Superstar

Jesus Christ Superstar Rampa
Nie boję się tego powiedzieć – JChS w Rampie jest moją ulubioną produkcją w świecie musicalowym i ulubioną inscenizacją tego tytułu: najbardziej symboliczną i zmieniającą moje dotychczasowe postrzeganie tego materiału. Tym bardziej wyczekiwaną, że wystawianą jedynie przed Wielkanocą, przez zaledwie miesiąc. Wszyscy czekamy na ten czas i rzucamy się na bilety jak szaleni. W tym roku udało mi się upolować naprawdę dobre miejsca i do tego w takie dni, by móc porównać wszystkie tegoroczne obsady. Niestety na Jesusie pojawiłam się tylko raz, później teatry zamknięto. Ogromna to strata, bo na kolejne takie emocje będzie trzeba czekać cały rok. Poczucie straty trochę wynagradzają mi wspomnienia szalonego Superstar w wykonaniu Maćka Pawlaka, ale jednak pozostają żal niewysłowiony i przejmujący ból to chyba nie ten musical.

No i oficjalnie zaczął się koronatime. Jedyne musicale, jakie mogliśmy oglądać, to te udostępnianie na określony czas przez teatry. Lub, ewentualnie, można było poszukać nielegalnych nagrań z Broadwayu.

Kontrowersyjne Heathers

heathers musical
Heathers
to musical, na punkcie którego dostałam bzika. Nie obyło się więc bez artystycznego uzewnętrzniania. Musical skierowany jest teoretycznie do młodzieży, bo opowiadający o siedemnastolatkach, ich szalonych imprezach i próbach zdobycia popularności. Co się z tym wiąże – dużo w nim przekleństw, alkoholu i aluzji seksualnych, ale także morderstw i samobójstw. Na jego etykietkę kontrowersyjnego wpłynął również fakt, że należy dojrzale podejść do tematu i nie wyciągać pochopnych wniosków bez analizy charakterologicznej postaci. Bez tego dość łatwo pomyśleć, że aby zostać popularnym i "fajnym" trzeba być bezczelnym lub że należy eliminować "tych złych". Ja akurat oglądałam dostępną na YouTube wersję z Rider University z Emmą Harris i Forrestem Filiano w rolach głównych – i nie żałuję. Forrest jest dla mnie idealnym JD. I wokalnie i aktorsko i z tą twarzą jak młody David Tennant. Nie mam pewności, czy pełna wersja już nie zniknęła z internetu, jednak zostawiam Wam linki do Meant to be yours, Freeze Your Brain, Dead Girl Walking i Our Love is God. Uwaga! Nagrania zawierają spoilery!

Zaskakujący Bem! Powrót człowieka armaty

Bem człowiek armata syrena
Gdy Bem grany był w Teatrze Syrena, nic nie mogło mnie zmobilizować do wybrania się na ten tytuł. Kwestie historyczne, powstania, walka o ojczyznę... Nie, to nie dla mnie! Skusiłam się dopiero, gdy teatr udostępnił nagranie i jakże pozytywnie się zaskoczyłam! Okazało się, że muzyka naprawdę chwyciła, a wiele aspektów historycznych zostało uwspółcześnionych, potraktowanych z humorem lub przedstawionych jako metafora – np. Polska, do której wraca się z emigracji, jest tak naprawdę kobietą potrzebującą wsparcia i spoglądającą tęsknie na swego mężczyznę! Bardzo ciekawa interpretacja, do której może nie będę wracać, ale nie żałuję, że poświęciłam jej dwie godziny.

Disco Disco polo: wieczór poezji śpiewanej

disco polo wieczór poezji śpiewanej
Obejrzałam także udostępniony na krótki czas koncert dyplomowy studentów z Gdyni. To było niezapomniane spotkanie ze sztuką wysoką :) Podczas koncertu zaprezentowane zostały zupełnie nowe interpretacje znanych przebojów disco-polo, z których część naprawdę mnie zaskoczyła. Wyobraźcie sobie Jesteś szalona w nowej aranżacji, w której chłopak wydziera się przez okno do już byłej, jak mniemam, dziewczyny. Jest to zapis sprzed kilku lat uwieczniający początki rozchwytywanych aktualnie nazwisk sceny musicalowej, takich jak Paulina Grochowska, Paulina Łaba, Jeremiasz Gzyl, Michał Cyran czy Maciej Zaruski.

Podczas kwarantanny powstał kanał na YouTube The Shows Must Go On, na którym co tydzień, jedynie na 48 godzin, publikowane są musicale sir Andrew Lloyd Webbera. Józefa przegapiłam, ale z kolejnymi tytułami obowiązkowo się zaznajamiam.

Jesus Christ Superstar, ale w 2012 roku

Jesus Christ Superstar 2012
Kolejna inscenizacja JChS odhaczona. Ta była nagraniem z 2012 roku, z Benem Forsterem, Timem Minchinem i Melanie C w rolach głównych. Nie powiem, żeby miała wpaść do grona moich ulubionych, ale nie była też wyjątkowo zła. Swoim współczesnym potraktowaniem tematu i przedstawionych czasów przypominała mi inscenizację Teatru Muzycznego w Łodzi – skóry, tatuaże, transparenty, policja z pałkami. No co kto lubi :)

Upiór w Operze po raz X, z Raminem po raz pierwszy

Upiór w operze
Kolejną produkcją udostępnioną na wyżej wspomnianym kanale był Upiór w Operze z Raminem Karimloo i Sierrą Bogges w rolach głównych. Materiał był mi już znany; widziałam wersję w Romie i film i nie ma chyba osoby, która tego tytułu by nie kojarzyła. Ja mam do Upiora ogromny sentyment, bo jest to pierwszy musical, jaki obejrzałam na żywo, jeszcze w czasach szkolnych i od którego zaczęło się moje zafascynowanie teatrem muzycznym.

Upiór w Operze 2, czyli Love Never Dies

Love Never Dies
Jestem osobą, która uważa, że Upiór w Operze stanowi zamkniętą całość. Niestety, powstała jego kontynuacja, czyli Love Never Dies. Być może jako samodzielna produkcja i ckliwe love story wypada ona nieźle, ale niestety pozostawia niesmak i odziera Upiora z całej tajemnicy i mroku. Nie wspominając o braku logiki czy nagle zmieniających się charakterach postaci. Utwory takie jak Til I hear you sing czy Beauty Underneath jak najbardziej na plus, jednak nie przyjmuję istnienia tej kontynuacji jako takiej. Więcej w tym fanfiction, niż Upiora z krwi i kości. Nie bez powodu podczas seansu zrobiłam tyle memów.

I tak właśnie prezentuje się moje zestawienie ostatnio obejrzanych musicali. Gdzieś pomiędzy można upchnąć jeszcze kilka odcinków Glee, a także recitale internetowe  Magdaleny Placek-Boryń, Maćka Pawlaka czy Piotra Płuski. Polecam śledzić strony i fanpage teatrów, bo różne smaczki można wyłapać oraz zawsze istnieje szansa na wsparcie naszych ulubionych placówek.


Też kochasz musicale? Zajrzyj na KierunekMusical.pl, gdzie nie będziesz w stanie się od nich opędzić!

Zerknij

Formularz kontaktowy

Nazwa

Adres e-mail *

Wiadomość *